Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 211 575 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

NA TYLNYCH NOGACH

środa, 04 lipca 2007 20:48


 

Jedną z istotnych różnic występujących pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem, jest posiadanie przez tego pierwszego umiejętności rozróżniania dnia świątecznego od dnia powszedniego. Niby tak niewiele, ale z definicji tej dowiadujemy się, że normalny człowiek zainteresowany jest nie tylko "żarciem", oraz powiększaniem obszaru, który kontroluje po uprzednim jego „zaznaczeniu”, ale również potrzebami wyższego rzędu. Zazwyczaj posiada też dar refleksji, abstrakcyjnego myślenia i estetyki, czego natura definitywnie pozbawiła nasze czworonogi.


 

Człowiek porusza się w tej rzeczywistości wyposażony w rozum i sumienie, czyli tzw. „rozum praktyczny”, w obrębie którego ścierają się ze sobą: racjonalizm i przesłanki, których dostarcza moralność. W człowieku, u którego zwycięża argument „korzyści”, bez oglądania się na moralność czy choćby zwykłą przyzwoitość – dominuje, ani chybi – zwierzę. O osobniku, dla którego liczą się jednak uczucia i wartości, można powiedzieć /i zwykle tak mówimy/, że jest „Człowiekiem” przez duże „c”, a więc istotą stworzoną na obraz i podobieństwo samego Boga Stwórcy, i wyposażony został w przyrodzoną godność osoby ludzkiej.


 

W praktyce życia zaobserwować można ciekawą rzecz; otóż o człowieku posiadającym inklinacje w kierunku zaspokajania wyłącznie swych nieokiełznanych instynktów i zboczeń, rzadko mówimy, że zachowuje się jak zwierzę, natomiast zwykle używamy, zapewne przez szacunek dla zwierząt, bardziej adekwatnego, uwzględniającego zarówno perfidię takiego postępowania, fałsz i wyjątkowo bezduszną pazerność, określenia: „bydlę”.





Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

TĘSKNOTA

sobota, 30 czerwca 2007 18:14


Choć pielęgniarki zdołano wreszcie, po trwającym serialowym niemal maratonie strajkowym, jakoś usatysfakcjonować i ostudzić atmosferę dziejącej się na naszych oczach publicznej hucpy, zaś ich polityczne zaplecze skutecznie zneutralizować, przerywając tym samym w sposób poniekąd naturalny wyjątkową, nie mającą precedensu w przeciągu ostatnich kilku lat oprawę medialną, połączoną z totalną nagonką na aktualną władzę, mimo wszystko - nie jest dobrze.


 

Chodzi bowiem o to, że wnuk nasz urodził się w Krakowie 12 czerwca, czyli już jakiś czas temu, a do dzisiaj oglądaliśmy go tylko na zdjęciach. Oczywiście nie jest to wina pielęgniarek, które – jak mieliśmy okazję usłyszeć w mediach – wykonują zawód „zaufania społecznego” czy coś w tym rodzaju, lecz zbiegu okoliczności, w tym przede wszystkim choroby, która mnie nęka i uniemożliwia nam wspólny wyjazd do wnuków i dzieci. Grażyna wprawdzie planuje wyrwać się na jeden dzień z domu i pojechać do Krakowa do Maciusia i Soni, ale nie możemy niestety znaleźć nikogo, kto posiedział by przy chorym czyli przy mnie, co jest chwilowo niestety konieczne. Zdawało by się, że akurat z tym nie powinno być większego kłopotu, a jednak...




W poniedziałek mam mieć informację od Beaty o ewentualnym wyjeździe do Instytutu Onkologicznego do Gliwic, więc oboje z Grażyną /moją wierną i dzielną towarzyszką życia/ czekamy na wieści, które by odmieniły, choć na jakiś czas złą passę i pozwoliły nam przeżyć troszkę normalnego życia. Pewne jest wszakże, że strajkować ani głodować nie będziemy, to zostawiamy tym wszystkim „bohaterom” i „bohaterkom”, którzy tak zawzięcie walczą o swoje pensje, czyli – jak to dumnie, z należnym dla takiego heroizmu patosem określają przed mikrofonami i kamerami: o „godne życie” i rzecz jasna prestiż zawodu „zaufania społecznego”, mając w nosie wszystkich innych, w tym powierzonych ich opiece chorych - nieszczęśników, którym los ich ludzką zwykłą „godność” już odebrał a pozostawił jedynie: chorobę, ból i brak dobrych perspektyw na przyszłość. I może jeszcze na deser pozostawił odruchową ciekawość tego: co słychać przed kancelarią premiera...




Podziel się
oceń
1
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

WIDOK Z BALKONU

wtorek, 26 czerwca 2007 14:21

 

Po ostatniej wizycie w bielskim szpitalu, który szczęśliwie udało mi się opuścić, tak dalece opadłem z sił, że z trudem przemierzam mieszkanie, a jedyna fanaberia, na jaką mogę sobie pozwolić to wyjście na balkon. Jako, że mieszkam w bloku mieszkalnym na obrzeżach miasta, widok z balkonu jest niezły i sprawia mi niejaką przyjemność, zwłaszcza, gdy jest ładna pogoda. Widać wtedy wyraźnie góry, do których jest bardzo blisko, przynajmniej gdy się na nie patrzy. Nie ja jeden wychodzę na balkon, aby zerknąć na te widoczki, ale tylko dla mnie jednego, jak się domyślam, jest to póki co jedyna możliwość kontaktu z przyrodą.




Gdy odwiedził mnie onegdaj Jerzy z Warszawy, i zapytał o nazwy widocznych na horyzoncie wierzchołków, przyznam ze wstydem, że nie umiałem ich wymienić. Góry w paśmie Beskidu Śląskiego, ot i wszystko, czyli niewiele. Wygląda na to, że zaniedbałem sprawę i przewodnik byłby ze mnie marny.

Z balkonu można oglądać otoczenie, ale i toczące się wokół bloków życie: spacerujących po zakupy mieszkańców, piaskownicę pełną dzieci i wszędobylskich, choć stosunkowo nielicznych „meneli”, popijających już od wczesnego rana swoje ulubione „nalewki”, rozprawiających przy okazji o trudach życia w tej zasr... demokracji, gdzie wszyscy ciągle strajkują.


Osobiście nie pijam takich trunków, ale z wygłaszanymi przez nich niektórymi poglądami na życie trudno się nie zgodzić, zwłaszcza, gdy ogląda się w telewizji od rana do wieczora głównie pielęgniarskie „pikniki”.




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (15) | dodaj komentarz

REFLEKSJA

piątek, 22 czerwca 2007 8:36



Gdy otrzymaliśmy wczoraj mailem zdjęcie naszych wnucząt, przyszła mi na myśl refleksja, która już nieraz zaprzątała mi głowę; mianowicie, że życie nasze ma sens, gdy żyjmy dla innych. W przeciwnym bowiem razie, nawet jeśli zabiegamy o zbawienie swej duszy, tu na ziemi pełnimy jednak rolę chwasta – rośliny, która ma opinię nikomu niepotrzebnej a nawet wielce szkodliwej. Mimo, że jest silna i na swój sposób dorodna.

 



Dawniej, gdy uczono nas i wychowywano tradycyjnie kładziono duży nacisk na to, aby pamiętać, że wprawdzie naszym celem jest Bóg – nasz Pan i zbawienie duszy, ale tu na ziemi mamy jednak coś do zrobienia, dla siebie i dla innych. Stąd też zarówno „rodzina” czy np. „patriotyzm” określający nasz etyczny stosunek do Ojczyzny, miały solidne wychowawcze podstawy. Dzisiaj, na skutek postępu, przynoszącego głównie erozję i zdziczenie obyczajów oraz narastające zjawisko plebeizacji i anonimowości, wmawia się wszystkim dookoła i każdemu z osobna, że żyjemy – ma się rozumieć - sami dla siebie, wolni od wszelkich skrupułów, zasad i jakichkolwiek obowiązków wobec innych. Zatem, jak obwieszczają nachalne i wszechobecne dziś reklamy, nie przegapmy, broń Boże, żadnej z nadarzających się okazji, aby „ofiarowywać sobie” to co najlepsze. A to „ trochę luksusu, a to przytulną i konieczną do pełnego życia „prywatność” wypełnioną racjonalnym egoizmem.



Zaświadczy to na dodatek bardzo pochlebnie o naszym „otwartym” rozumie, a przede wszystkim zaradności oraz o tym, że w tym co robimy, patrząc na wymierne materialne efekty, zawsze – póki co - mieliśmy i mamy rację. Jednakże, jak mawiała proroczo moja św. pamięci Babcia: „na każdego przyjdzie mróz”, a to oznacza, że nic nam będzie z naszych racji, tym bardziej, że nie będzie komu nam ich przekonywująco i uczciwie przyznać; telewizyjne „luksusy” przypadną w udziale już innym, równie „mądrym” jak my i pozostanie samotność w grubych murach, wypełniona wspomnieniami niespełnionych marzeń...

Pozostanie też poczucie zmarnowanego życia, egoistyczny - wieczny żal o wszystko i sterta „dóbr materialnych”.




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

CHLEBA NASZEGO, POWSZEDNIEGO...

niedziela, 17 czerwca 2007 17:45



Uczymy się przez całe niemal życie. Nabywamy wiedzę, doświadczenia i gromadzimy wspomnienia. Wiedza jak wiedza, bywa pomocna w życiu lub nie. Wspomnienia przychodzą zwykle same z różnym natężeniem, stanowiąc czasem dobry temat do pogawędki przy kawie lub okazję do „wędrówki” w myślach po minionych chwilach życia.



Doświadczenia zaś sprawiają, że dość skutecznie zazwyczaj mądrzejemy (lub nie) i uczymy się praktycznie, na własnej skórze, co w życiu jest ważne oraz jak rozróżniać przysłowiowe ziarna od plew, szczerość od udawanej życzliwości, powierzchowności i obłudy. Doświadczenia często bywają jednak bolesne niestety, przynoszą bowiem zazwyczaj przykre rozczarowania i pozbawiają nas złudzeń a nawet nadziei, którą tak chętnie karmimy się w rozmaitych sytuacjach, zwłaszcza tych trudnych. Cóż pozbawiają nas również przy okazji wewnętrznej pogody ducha i uśmiechu...



Przechodząc na grunt konkretów, które dobrze zapamiętaliśmy z Grażyną, wymienić by można reakcję bliskich i znajomych na wiadomość o mojej chorobie. „Trzymajcie się”, „będzie dobrze” - to najczęściej wypowiadane okrągle zdania jakie usłyszeliśmy, a potem dyskretna cisza, milczący telefon - „bo choremu nie można przeszkadzać” . Innym, bardziej perfidnym sposobem obejścia ewangelicznego nakazu: „jeden drugiego brzemiona noście”, z którym zetknęliśmy się było banalizowanie choroby. Takie życie...




Czas jednak aby oddać sprawiedliwość i okazać szacunek tym, którzy uznali, że należy w tych okolicznościach „podzielić” się tym co mają. Od nich bodaj jedynych, usłyszeliśmy słowa, które podniosły nas na duchu i złagodziły bolesną gorycz osamotnienia w nieszczęściu jakie nas dopadło. Wypadało by tu wymienić kilka osób, ale dla potrzeb tych zapisków, ograniczę się do jednego bardzo charakterystycznego i budującego przykładu.



Nasi sąsiedzi, z którymi nie łączą nas ani więzi rodzinne ani jakieś szczególne zażyłości, zapytali nas po prostu i szczerze: „w czym wam możemy pomóc?”. Tylko tyle i aż tyle. Od nich też w sposób szczególny doświadczamy życzliwości i realnej pomocy, do tego stopnia, że sąsiad / Bronek - na zdjęciu/ wpada do nas w odwiedziny niemal codziennie, choć nie brak mu przecież własnych obowiązków i zgryzot.



W Kościele często słyszymy, że Duch tchnie – kędy chce...




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Licznik odwiedzin:  29 020  

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

PUBLICYSTYKA ZDJĘCIA REFLEKSJE

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl